Jesteś tutaj
Home > Co? Gdzie? Kiedy? > ZIMOWA ZADYMA NA SPISZU!

ZIMOWA ZADYMA NA SPISZU!

Janosikowe zbóje zapraszają wszystkich biegaczy górskich, którzy nie odwiesili butów na kołek i nie zapadli w zimowy sen na trzecią odsłonę wyjątkowego, jak zwykle, Zimowego Janosika. Przybywajcie wraz z rodzinami i przyjaciółmi na malowniczy Spisz, krainę o bogatej, burzliwej historii i pięknych legendach. To tu krzyżowały się losy Polaków, Węgrów, Słowaków, Niemców, Tatarów, choć ci ostatni przybywali na te tereny głównie w celach rabunkowych. Przybywali tu również Wołosi, Łemkowie, Romowie i Żydzi, a także Ukraińcy i Rusini. Spisz to prawdziwy tygiel kulturowy, a ślady przeszłości obecne są tu na każdym kroku. Zatem podczas gdy w Zakopanem i okolicach ścisk i tłok, a tamtejsze zbóje łupią bez litości tłumy ceprów, na Spiszu jest cicho i spokojnie, a spiskie zbóje są wyjątkowo gościnne. Spotykamy się tym razem tradycyjnie w Niedzicy w dniach 18 – 19 stycznia 2019 r., jak zwykle na zaporze, nad którą wznosi się zamczysko Dunajec wraz z jego stałymi mieszkańcami Brunhildą i Zygfrydem. Jak co roku przywita Was arcyharnaś Sławek, który przygotował ze swoimi zbójami, zbójniczkami, bacami, gazdami, gaździnami i juhasami moc niespodzianek.

Pierwszą z nich będzie miejsce startu najdłuższego dystansu. „Spacer Murgrabiego by Bachledka Ski & Sun wystartuje tym razem ze Zdiaru na Słowacji. Wszystko po to, by dotrzeć do wyjątkowego miejsca, jakim jest ścieżka w koronach drzew. Położona w Dolinie Bachledowej trasa o długości 603 m. (z wieżą widokową 1234m.) wiedzie wysoko wśród drzew, skąd roztaczają się wspaniałe panoramy Tatr, Gorców, Magury Spiskiej, Pienin oraz Beskidu Sądeckiego. Prawdziwa gratka dla koneserów pięknych widoków oraz dla ścigaczy, bo zazwyczaj nie mają okazji śmigać wśród czubków drzew. Dalej trasa wiedzie przez Osturnię, najdłuższą położoną wzdłuż potoku wieś na Słowacji, do punktu w Łapszance u pani Danusi, gdzie będą już na Was czekać wolontariusze z frykasami, dobrym słowem i, a jakże, pięknymi widokami. Stąd bowiem roztacza się chyba najpiękniejsza w Polsce panorama Tatr. Co roku mogą ją podziwiać kolarze jadący w Tour de Pologne, ponieważ tędy prowadzi najtrudniejszy etap wyścigu. Stąd trasa prowadzi do Łapsz Niżnych, jednej z większych wsi Pienin Spiskich. Jej początki sięgają czasów średniowiecza, a najcenniejszym jej zabytkiem jest kościół św. Kwiryna (ok. 1300r.). W Domu Ludowym będzie na Was czekać pani Helenka z zupą. Dalej trasa wiedzie pod Czarną Górą do ostatniego punktu trasy w Dursztynie, skąd roztacza się piękny widok na świata cztery strony. Na zachód rozciągają się aż po przełom Białki Dursztyńskie i Lorencowe Skałki, a przy dobrej pogodzie można zobaczyć samą Królową Beskidów, czyli Babią Górę. Od północnej strony widać lesiste Gorce, a od wschodu Pieniny Środkowe. Tu w remizie OSP nakarmi Was pani Stasia. Woda Janosika da krzepę przed ostatnim etapem biegu, którego punkt kulminacyjny znajduję się na górze Żar Nie ma już chyba biegacza górskiego w Polsce, który by nie wiedział choćby ze słyszenia o tym, jak mocno w kość daje to podejście, niezależnie od pogody. Końcówka trasy prowadzi przez barwinkową Górę, Cisówkę i Tabor do Niedzicy, pod zamkiem, na zaporę i do hali maszyn, gdzie przy gorącym aplauzie powita Was arcyharnaś Sławek i jego zbóje.

Drugi dystans ultra Zimowego Janosika +45, czyli „Bedzies Kwicoł” startuje spod zamku Dunajec w Niedzicy. Warownia, którą zbudował ród Berzeviczych strzegł szlaku handlowego wiodącego z Węgier do Polski. Podobno w murach zamku znajduje się ukryte inkaskie kipu, które zawiera informacje o ukrytym skarbie.

Trasa biegu poprowadzona jest pętlą i wiedzie najpierw przez Tabor do Cisówki, gdzie znajduje się pierwszy punkt odżywczy, a następnie pod górą Żar do Dursztyna. Na pobliskim Grandeusie czekają piękne widoki. Widać stąd Tatry, Magurę Spiską z Kuraszowskim Wierchem, na północy Gorce, a od wschodniej strony Pieniny. Dalej trasa wiedzie do Trybsza, jednej z wielu wsi na Spiszu założonej przez niemieckich osadników. Znajduje się tu unikatowy kościół pod wezwaniem św. Elżbiety Węgierskiej. Punkt kontrolny zlokalizowany jest w miejscowej remizie, a jako że zima może być sroga, to i tu będziecie mogli pokrzepić się nie tylko smakołykami w postaci instant z gorącą herbatą, ale także śliwowicą. Tylko ostrożnie, bo może okrutnie sponiewierać. Najdłuższy, dziesięciokilometrowy etap wiedzie niebieskim szlakiem w pobliżu Pawlikowskiego Wierchu, przez Piłatówkę, Pusty Wierch do Łapszanki. Tu czas na popas, krótszy dla ścigaczy, dłuższy dla miłośników pięknych widoków i smakoszy i dalej w kierunku północnym przez Hołowiec i Groń do Łapsz Niżnych. Po naładowaniu akumulatorów, „prądem” i nie tylko udajecie się ponownie na punkt kontrolny Cisówka, a stąd śmigacie pod Hombarkiem już prosto na metę. Na tej trasie będziecie „kwiceli” i z radości i ze zmęczenia.

Na tych z was, którzy wolą biegać bardziej z górki niż pod górkę czeka Zawiany Pyzdra, około dwudziesto trzy kilometrowa trasa z Łapszanki przez Łapsze Niżne do Niedzicy oraz Kierpce Maryny (10km). Startując na tych krótszych dystansach i tak będziecie mogli zachwycać się pięknymi spiskimi krajobrazami, bo o to zadbał już Sławek. Nieco młodsi biegacze będą mogli sprawdzić się w biegach Cypiska, Rumcajsa i Zbója, które rozegrane zostaną na koronie zapory Niedzica. W hali maszyn czekać będzie na Was medale, gorący posiłek i zimne piwo, dyby, ciupagi, strefa relaksu i Expo, na którym będziecie mogli uzupełnić swój biegowy ekwipunek. Expo będzie również działało już w pierwszym dniu imprezy przy biurze zawodów, a wśród wystawców znajdą się Rizz, Bachledka Ski & Sun, Mountain Fuel, Tatratea i DexShell.

Kiedy już wreszcie ostatni, najwytrwalsi biegacze dotrą już na metę, zmordowani, sponiewierani, ale szczęśliwi i odbiorą upragniony, imienny medal, zacznie się jak co roku feta i dopieszczanie biegowej braci. Jak zwykle będą atrakcyjne nagrody dla zwycięzców, wręczane w wielu kategoriach, a także tradycyjna „losowanka”, podczas której zostaną między innymi rozlosowane cenne pakiety startowe na imprezy organizowane w ramach cyklu Tour de Zbój.

Kiedy już wybrzmią ostatnie dźwięki Janosika zacznie się after party i prawdziwe szaleństwo. Ciekawe jak będą przebierać kulasami zwłaszcza ci z Was, którzy pokonają najdłuższe dystanse.

Bieganie na Spiszu ma swój wielki urok, a zimowa sceneria, która, miejmy nadzieję, będzie podobna jak podczas poprzedniej edycji przyniesie wiele radości. Nad Waszymi wspomnieniami będą dodatkowo czuwać najlepsi specjaliści od górskiej fotografii biegowej. Zjawią się w najbardziej atrakcyjnych miejscach naszych tras. Zresztą odwiedźcie naszą galerię i obejrzyjcie zdjęcia z poprzednich edycji. Oczywiście będzie też film.

Zawody organizowane przez Fundację „Na Ratunek” to nie tylko bieganie, ale też okazja by okazać wielkie serce. Podczas każdej imprezy organizowanej na Spiszu wspieramy osoby, rodziny z terenu gminy Łapsze Niżne. Tak więc nie szczędźcie nie tylko nóg na trasach, ale też grosza na mecie, gdzie wolontariusze będą krążyć z puszkami. Pamiętajcie! W jedności siła!

I pamiętajcie! Na horyzoncie pojawia się już Zimowe Roztocze!

5 UAH



Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Top
%d bloggers like this: