Jesteś tutaj
Home > Styl Życia & Art > RALHP KAMINSKI Z ZESPOŁEM MY BEST BAND IN THE WORD NA DESKACH RZESZOWSKIEGO LUKRU – RELACJA Z KONCERTU

RALHP KAMINSKI Z ZESPOŁEM MY BEST BAND IN THE WORD NA DESKACH RZESZOWSKIEGO LUKRU – RELACJA Z KONCERTU

Ralph Kaminski portal Południowa Polska

W niedzielny wieczór rzeszowski LUKR znów wypełnił się po brzegi, tym razem głównie nastolatkami, którzy przybyli na koncert swojego idola – Ralpha Kaminskiego. Artysta wystąpił wraz z zespołem – My Best Band in The World – konglomeratem osobowości i różnych muzycznych światów połączonych w jeden projekt (z którym nagrał część materiału na swoją debiutancką płytę).

Ralph Kaminski to nie tylko wokalista, ale także autor teksów i kompozytor. Muzykę, którą tworzy sam określa mianem artystycznego popu z elementami muzyki filmowej. Wszystkie teksty utworów z jego debiutanckiego albumu pt. „Morze”, które usłyszeliśmy m.in. na niedzielnym koncercie stanowią osobisty materiał, autorską opowieść.

O życiu artysty – niczym kartka z pamiętnika.

Ralph jest absolwentem Wydziału Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej w Gdańsku, studiował także na Muzycznym Uniwersytecie CODARTS w Rotterdamie. Jego głos przez niektórych porównywany jest do głosu Artura Rojka, a fascynacja artysty teatrem zauważalna jest nie tylko w dopracowanych teledyskach, ale także podczas występów na żywo, czego dowodem był także niedzielny koncert.

Zanim artysta pojawił się na scenie, przy wtórze dźwięków przypominających przerażające krakanie wron, na scenę w pelerynach, maskach na twarzach i kapturach na głowach wchodzili pojedynczo członkowie zespołu towarzyszącego artyście – najpierw klawisze i skrzypce, potem kolejne instrumenty. Wśród nich główny bohater przedstawienia – Ralph, który pierwsze utwory – Grudniową piosenkę, Morze oraz Nim przyjdzie wiosna wykonał w bardzo spokojnym tonie, w skupieniu, melancholijnie, będąc jakby w swoim świecie. Tu też pojawił się kolejny element przedstawienia teatralnego – płatki śniegu padające wprost na artystę. Po tym dość spokojnym wstępie Ralph Kaminski zrzucił z siebie pelerynę, ukazując swój image na ten wieczór – czarne spodnie, zielony golf ze złotymi elementami (którego nie mogło zabraknąć), a także złote wzory na twarzy, oraz nawiązał pierwszy kontakt z publicznością, witając cały Rzeszów i zachęcając do wspólnej zabawy. Kolejne utwory – Lato bez ciebie i Podobno wywołały istne szaleństwo – publiczność śpiewała wspólnie z artystą, a sam Ralph poruszał się niczym Mick Jagger – tańcząc i biegając od jednego końca sceny do drugiego. Od tego momentu artysta utrzymywał stały kontakt z publicznością, zapowiadając kolejne utwory, bądź żartując np. na temat swoich spadających spodni – „[…]przysyłają je mi, nie mam nawet czasu zmierzyć[…]” Przed utworem Apple pie wspomniał o swoim rodzinnym mieście – Jaśle, licznie zgromadzonej rodzinie oraz przypomniał, że utwór, który właśnie wykona opowiada o jego rodzinnych stronach, beztrosce i unoszącym się dookoła zapachu jabłek. W tej części koncertu tempo trochę zwolniło, usłyszeliśmy kilka nostalgicznych kawałków, dominujących w twórczości Ralpha, m.in. Jan, Los czy Mój hymn o Warszawie. Następnie artysta przygotował dla publiczności piękny, nacechowany emocjami duet z Agą Bigaj (fortepian), który stanowił tylko zapowiedź niespodzianek zaplanowanych na dzisiejszy wieczór. Przed utworem „Pożegnanie z morzem” Ralph poinformował, że dzisiejszy koncert nie jest jedynie pożegnaniem z trasą koncertową (koncert w Rzeszowie był pierwszym z dwóch finałowych koncertów trasy „Morze”) ale także z jednym z członków zespołu MBBITW, a dokładniej perkusistą Michałem Piotrowskim. Artysta skierował ku niemu kilka bardzo miłych słów podziękowań, a publiczności zdradził kilka szczegółów współpracy, jednocześnie prosząc o podziękowanie Michałowi za wspólnie spędzony czas. Zebrani fani najpierw głośno skandowali imię perkusisty, by potem wspólnie z Ralphem odśpiewać chóralne „sto lat”. Największą niespodzianką okazało się wykonanie utworu Meybick Song – gdy w miejsce Ralpha wbiegł na scenę sam Antoni Jupiter – główna postać z teledysku do tego utworu, wywołując nie tylko zachwyt, ale i zdumienie na twarzy zebranych, zwłaszcza gdy zbiegł ze sceny wprost do zebranej w lokalu publiczności. Po tym szalonym utworze członkowie zespołu wraz z Ralphem ponownie powrócili do wizerunków z początku koncertu i po odegraniu outro zeszli ze sceny. Na bis zespół wyszedł już w całkiem innej odsłonie – w białych strojach z delikatnym motywem kwiatowym. Ralph wykonał solowy utwór We are the people, grając przy tym na fortepianie, a na koniec usłyszeliśmy singiel „Zawsze”. Po zakończonym koncercie Ralph Kaminski jeszcze raz podziękował wszystkim zebranym za to, że spędzili ten wieczór razem z nim i zespołem. Niektórzy załapali się na „przytulańca”, inni przybili przysłowiową „piątkę”, część zebranych została uwieczniona na pamiątkowym zdjęciu zespołu z publicznością.

Ralph Kaminski jest artystą młodym, pełnym energii, pasji i zapału do tego co robi, co udowodnił podczas niedzielnego koncertu. Bez wątpienia wyszedł zaskoczony ten, kto spodziewał się spokojnego, melancholijnego koncertu, bo ten okazał się być sporym show, jednak szczerym, bez nadmiernej przesady i przerysowanej kreacji artystycznej. Artysta słynący z emocjonalnych, osobistych kawałków na scenie pokazał swoje drugie oblicze – pozytywnego, szalonego młodego człowieka, który bawi się tym, co robi, utrzymując przy tym świetny, szczery kontakt z publicznością.

Anna Rawska

Reklama



Reklama



Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: