Jesteś tutaj
Home > Sport i Turystyka > U PODNÓŻY PIENIN SPISKICH. ZIMOWY JANOSIK

U PODNÓŻY PIENIN SPISKICH. ZIMOWY JANOSIK

zimowy ultrajanosik południowa polska

Niedzica, 16-17 lutego 2018

Zastanawialiście się kiedyś, co jest najtrudniejsze w organizacji zimowego biegu? Punkty żywieniowe? Pakiety startowe? Zabezpieczenie medyczne? Organizator zapowiedział, że tegoroczna edycja to będzie Zimowy Ultra maraton jakiego jeszcze nie było. W najbardziej malowniczym rejonie Polski, biegacze poznają potęgę, moc i piękno polskich gór zimą. Trzeba przyznać, że to odważna deklaracja tym bardziej, iż co jak co, ale dogadać się z matką naturą jest nie lada wyzwaniem.

Sama Niedzica położona jest u podnóży Pienin Spiskich nad dumnie rozciągającym się Zalewem Czorsztyńskim i bez względu na porę roku panuje tu niezwykle urokliwy klimat. Nic więc dziwnego, że zmierzyć się z niepowtarzalnymi trasami na terenie Spiszu przyjechało zacne grono biegaczy z różnych zakątków Polski. Wśród nich debiutanci, ale również znajome twarze, nie tylko z poprzedniej edycji ale i z innych imprez biegowych Fundacji Na Ratunek.

Wrażenia i emocje

W sobotni poranek mróz nie oszczędzał ultrasów, a mimo to atmosfera panująca na starcie była rozgrzana do czerwoności. Śnieg i lód na trasie za moment miał być przeżuty przez przeszło 400 husarzy – biegaczy i ich ciężkie oręże na stopach nieraz podkute stalowymi kolcami. Magiczne …3…2…1 i ruszyli do boju wprost z bramy XIV średniowiecznej warowni Zamku w Niedzicy. Jako pierwsi czerwonym szlakiem w stronę Cisówki wystartowali śmiałkowie najdłuższych dystansów: 48 km „Bedzies Kwicoł” oraz premierowego 58 km „Żor Extreme”. Już pierwsze kilometry zdradzały, że przygoda dopiero się zaczyna, a miejsce do którego zaproszono biegaczy wynagrodzi cały włożony wysiłek. Krajobrazy jak z bajki, śniegu pod dostatkiem – zima jak za dawnych lat. Organizator jak obiecał tak słowa dotrzymał miało kurzyć na Spiszu i kurzyło, prawdziwe zimowe ultra. Pogoda tego dnia była wymarzona, dosłownie jak na zamówienie. Pod stopami biała pierzynka, na niebie ogrzewające słońce. Przed oczami w oddali piękne monumentalne tatrzańskie szczyty pokryte śnieżnym puchem, połyskującym w blasku słońca. Nic tylko biec. Tylko w którą stronę, skoro wzrok odwracał głowę w kierunku górskich wierzchołków. Wielu z zawodników przystawało na moment żeby móc nacieszyć wzrok i ten obraz zabrać do domu… Kierunek Dursztyn, a dalej przez Trybsz grzbietem niebieskiego szlaku do Przełęczy nad Łapszanką i żółtym do Łapszy Niżnych, a na deser Przełęcz 660. Bieg poprowadzono po urokliwych pienińskich ścieżkach, które właśnie dzięki idealnym warunkom atmosferycznym i przejrzystości powietrza dostarczyły biegaczom spektakularnych widoków na Tatry. Metę ulokowano oczywiście w Niedzicy, tym razem w elektrowni, gdzie Sławek Konopka głosem Michała Gąsiorskiego witał finisherów wszystkich dystansów. Kiedy ostatni biegacz ukończył rywalizację z samym sobą nadszedł czas podsumowania. Dekoracja przy akompaniamencie góralskiej kapeli, gratulacje i oklaski… a później już tylko wielka feta.

Coś więcej niż bieg

W pakietach startowych na różnych biegach oprócz ulotek przedstawiających sponsorów i partnerów ciężko ostatnimi czasy znaleźć coś konkretnego. Tymczasem w Janosikowych pakietach jak zwykle konkretne rekwizyty. Tym razem rękawki oraz bluza finishera – w dodatku bardzo dobre jakościowo!

Punkty żywieniowe, tradycyjnie już wspierane są przez lokalną młodzież. Ma to swój niepowtarzalny urok, bo nie tylko widać ale i czuć, że Ci młodzi ludzie naprawdę wkładają to serce – „Woli Pani drożdżówkę z budyniem, czekoladą, a może z jagodą?”

Trzeba przyznać, że sama lokalizacja mety to strzał w dziesiątkę. Z pewnością wszyscy uczestnicy biegu zgodnie stwierdzą, że kochają śnieg i rześkie, górskie powietrze, ale czekające mięciutkie siedziska, gdzie spokojnie można było zjeść posiłek regeneracyjny to było to, na co zapracowały nogi każdego biegacza.

After party – stające się powoli tradycją, to czas kiedy możesz poznać bliżej kogoś pozornie nieznajomego, kto ramię w ramię pokonywał z Tobą wyzwanie. Jego i jego emocje.

Janosik w liczbach

Długość biegu głównego: 48 km / 58 km

Przewyższenia: + 1511 m, – 1532 m / + 1800 m, – 1800 m

Liczba punktów odżywczych: 6

Liczba uczestników: 375 /29

Najlepszy wynik: (M) 4:20:32 / (K) 5:36:38

http://www.zimowyjanosik.pl/wyniki.html

Janosiki i Maryny do zobaczenia! W maju na Ultra Roztoczu, w lipcu podczas Bojko Trail, we wrześniu znów w Niedzicy na letniej edycji Ultra Janosika, a kto czyta ulotki ten wie, że to nie koniec, wielki znak zapytania (?) my już wiemy co to będzie, a wy szykujcie się na odkrywanie tego co piękne w naszej polskiej ziemi.

Reklama



Sylwia Wojtowicz-Sander
Spontaniczna. Urodzona optymistka. Nie lubi utartych schematów i ustalonych reguł. Ceni wolność i indywidualność. Bardziej od wygodnej kanapy woli aktywny wypoczynek, najlepiej zimową porą w górskiej scenerii. Nawet w natłoku obowiązków znajdzie czas na małe espresso z przyjaciółką.
http://www.poludniowapolska.pl

Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: