Jesteś tutaj
Home > Styl Życia & Art > øRGANEK W RZESZOWSKIM KLUBIE LUKR

øRGANEK W RZESZOWSKIM KLUBIE LUKR

Organek Klub LUKR portal Południowa Polska

26 Października na koncertowej scenie rzeszowskiego klubu LUKR po ponad półrocznej nieobecności ponownie zagościł øRGANEK – rockowy kwartet z liderem – twórcą teksów, gitarzystą i wokalistą Tomaszem Organkiem na czele. Obok charyzmatycznego wokalisty – chłopaka z rozwianą grzywką i luźno przewieszoną przez ramię gitarą – na scenie zagrali także basista Adam Staszewski, perkusista Robert Markiewicz i klawiszowiec Tomasz Lewandowski.

Tomasz Organek to muzyk, który na scenie rockowej działa dopiero od czterech lat, ale z muzyką związany był już dużo wcześniej. Pochodzący z niewielkiego miasteczka na Podlasiu, karierę rozpoczynał jako jeden z twórców hiphopowego projektu SOFA. Gościnnie występował jako gitarzysta u boku Kayah oraz Andrzeja Smolika. Muzyczną przemianę przeszedł w roku 2013 – wtedy też stworzył projekt desygnowany własnym nazwiskiem, rok później wydał debiutancką płytę pt. „Głupi”, a jego wizytówką stało się mocne gitarowe granie.

Czwartkowy koncert stanowił jeden z przystanków trasy koncertowej promującej wydany ubiegłej jesieni drugi album muzyków zatytułowany „Czarna Madonna”. Tomaszowi Organkowi i jego kolegom ze sceny od dłuższego czasu udaje się rzecz niezmiernie trudna – mimo dopiero kilkuletniej działalności, każdy ich koncert gromadzi tłumy fanów w różnym wieku. Podobnie było i tym razem. Obok licznie zgromadzone młodzieży, szerokiego grona 20 i 30-latków, dostrzec można było także przedstawicieli dojrzałego pokolenia słuchaczy, którzy z twórczości øRGANKA bez wątpienia potrafią wyłapać umiejętnie wplecione elementy starego dobrego rocka i bluesa.

Artyści rozpoczęli od instrumentalnego wprowadzenia, a więc „Introdukcji” z „Czarnej Madonny” oraz „Get It Right” – kawałka, który ze względu na chwilowe problemy z zasilaniem, zagrany został jeszcze raz – ze zdwojoną siłą. W trakcie przymusowej przerwy Tomasz Organek ostrzegł publiczność, że też ma „problemy z zasilaniem”, bo jest trochę chory, co słychać było zwłaszcza pod koniec koncertu, jednak w trakcie trwania całej imprezy nie dał tego po sobie poznać, dając z siebie 200%. Kolejne utwory z nowej płyty: „Rilke”, a zwłaszcza energetyczny kawałek „Missisipi w ogniu” podkręciły tempo koncertu, któro nie zwalniało niemal do samego końca. Rozpoczęło się istne szaleństwo – zebrani w klubie ludzie skakali i śpiewali, chwilami przekrzykując nawet samego artystę. Podobnie było także w przypadku kolejnych utworów – tym razem z pierwszej płyty øRGANKA – „O Matko”, „Kate Moss” czy „Głupi ja”. Przed tą ostatnią lider zespołu humorystycznie zapowiedział, że od jakiegoś czasu kawałek ten dedykuje wyłącznie sobie, ale wszyscy mogą go posłuchać.

W kolejnej części artyści przeplatali utwory z nowej płyty („Wiosna”, „Ki Czort” i „Ultimo”) tymi z debiutanckiego albumu – „King of the parasites” oraz „Nie lubię”. Wydawać by się mogło, że pierwsze takty nastrojowej ballady zapowiadają dłuższą chwilę wytchnienia od mocnego grania – jednak artyści szybko wyprowadzili z błędu wszystkich którzy tak myśleli. Tym razem wielbiciele romantycznej cząstki twórczości øRGANKA musieli zadowolić się jedynie dwoma spokojniejszymi kawałkami, które i tak nie pozwalały przejść obok siebie obojętnie ze względu na swój przejmujący charakter.

Na zakończenie, muzycy zaserwowali publiczności tytułowy utwór nowej płyty – „Czarną Madonnę”. Zanim do tego doszło, Tomasz Organek wspomniał marcowy koncert w Rzeszowie, którego gościem specjalnym była Kora i to właśnie jej zadedykował ostatni wykon. Tylko w trakcie tej piosenki w tle na umiejscowionym przy scenie telebimie mogliśmy obejrzeć teledysk do tego utworu, w którym w rolę tytułowej Czarnej Madonny wcieliła się właśnie Kora. Utwór ten – odegrany na żywo był jeszcze bardziej nastrojowy i przejmujący niż w wersji studyjnej. Po zejściu ze sceny, tłum czujący zapewne jeszcze niedosyt ochoczo i donośnie skandował OR-GA-NEK, co zmotywowało artystów do ponownego wyjścia na scenę. Na bis usłyszeliśmy stworzoną z okazji 35-lecia działalności zespołu T.Love „øRGANKOWĄ” wersję przeboju „Autobusy i tramwaje”, oraz ponownie „Missisipi w ogniu” – utwór który publiczność przyjęła z jeszcze większym entuzjazmem niż niecałą godzinę wcześniej.

Tomasz Organek jest artystą, który w roli rockowego frontmana sprawdza się znakomicie, przez co nie da się obok niego przejść obojętnie, nawet jeśli jego muzyki nie słucha się na co dzień. Mieszanka alternatywnego hard rocka z nastrojowym bluesem oraz emanująca z grającego na gitarze wokalisty przez cały koncert szczerość i emocjonalność powodowały, że nie dało się spokojnie ustać w miejscu. Sam lider, mimo wyraźnie słyszalną niedyspozycją gardła wykazał się pełnym profesjonalizmem i szacunkiem do zebranych fanów, nie dając po sobie poznać, że coś jest nie tak – grając i śpiewając do samego końca. Koncert øRGANKA to nie tylko mieszanka mocnych dźwięków, gitarowych solówek i emocji ale też rewelacyjna gra świateł budujących nastrój i emocje.

Anna Rawska

Reklama



Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: