Jesteś tutaj
Home > Sport i Turystyka > Rozmowa z Lucyną Sroką

Rozmowa z Lucyną Sroką

Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że ta filigranowa, niebieskooka kobieta potrafi nie tylko pogodzić, ale również z powodzeniem wypełniać tak wiele ról. Lucyna Sroka, dyrektor IV Ultramaratonu Podkarpackiego. Mama 2 nastoletnich córek, ultramartonka i  żona ultrasa, z zawodu prawnik, a jednocześnie istna oaza spokoju. Taki wyjątkowy zbitek cech pozwala jej na tworzenie nietuzinkowego wydarzenia biegowego. Logistyczny  majstersztyk, jakim są te unikalne zawody zdobył już uznanie zawodników z całego kraju i odznakę Złoty Bieg 2014, przyznawany przez czytelników portalu MaratonyPolskie.pl, słynie z profesjonalnej i przyjaznej obsługi, przyciągając najlepszych zawodników z kraju. Jak to możliwe? Zapraszam do lektury wywiadu z tą Siłaczką.

Pierwsze pytanie samo cieśnie się na usta, jak Ty to robisz?

Mam nadzieję, że nie najgorzej, skoro to zadanie zostało mi przydzielone po raz kolejny. Choć miałam już pomysły, żeby zwolnić stanowisko dyrektora i dać się wykazać innym członkom zespołu(śmiech). A  tak serio, to staram się być dobrze zorganizowana i  wykorzystywać każdą wolną chwilę, szczególnie teraz kiedy robi się „gęsto”. Mój dzień zaczyna się o 4.30, a kończy o 22, bo mimo wszystko staram się chodzić wcześnie spać.

Prawie cały czas widzę Cię online, publikujesz posty i aktualizujesz stronę internetową biegu.

Jeśli chodzi o redakcję strony i prowadzenie naszego facebookowego profilu, to akurat nie jest  moje zadanie, ale rzeczywiście Internet i media społecznościowe pomagają mi w sposób szczególny. W ten sposób komunikuję się z naszym zespołem, mogę napisać im niezbędne informacje i zadania, a każda osoba odczyta to sobie w dogodnej dla siebie chwili. Działa to również w drugą stronę, wszystkie zapytania, także od zawodników spływają do mnie, a ja na bieżąco odpowiadam. Wiadomo, że jestem czasem zmęczona, ale taki jest teraz czas, zostało już mniej niż 30 dni do zawodów, muszę to wziąć na siebie z dobrodziejstwem inwentarza(śmiech). A gdy mam spadek formy- oglądam nasz  film z zeszłego roku i przypominam sobie, że naprawdę warto – to dodaje mi sił!

Czyli motywuje Cię efekt końcowy, a co dodaje Ci energii  na co dzień?

Różnie to bywa, zależy od dnia. Zwykle staram się być konsekwentna i  podążać za moim planem,  takim wręcz zapisanym z kalendarza i po kolei realizować zadania. Maile, pisma, telefony, do tego pana, do tej gminy, do tych służb. Może to aż dziwnie brzmi, ale są dni, gdy jest tego naprawdę dużo, dodatkowo uaktywniają się zawodnicy, pozostaje więc trzymać się wyznaczonego harmonogramu, żeby się nie pogubić.

W tym roku spodziewacie się znowu ok. 500 zawodników?

Zawodnicy są wspaniali, to dla nich robimy te zawody i bardzo cieszymy się, że chcą przyjechać do nas już po raz czwarty. Niektórzy, gdy usłyszeli pozytywne opinie o UP  postanowili przyjechać do nas pierwszy raz. To cieszy, bo jest już cała masa różnych biegów ultra i jest naprawdę  bardzo trudno, aby się utrzymać w kalendarzu biegowym i  być atrakcyjnym dla coraz bardziej wymagających zawodników.  Bardzo cieszy, że w stawce na 115 km będziemy mogli podziwiać pochodzącą z Rzeszowa, Patrycję Bereznowską, która na Mistrzostwach Polski w Łodzi  ustanowiła rekord świata w biegu 24-godzinnym, pokonując w ciągu doby 256 km. Z niecierpliwością czekamy na wyniki rywalizacji na 70 km i odpowiedź, czy trzykrotny zwycięzca na tej trasie – Tomasz Komisarz – da szansę innym zawodnikom. W ubiegłym roku bardzo ładnie pobiegli zawodnicy na 30 km, zobaczymy, czy wyniki w tym roku będą zbliżone.

Chcesz im przekazać coś ważnego?

Zawodnicy są fantastyczni, ale czasem myślę sobie, że wielu pytań można by uniknąć, gdyby czytali umieszczane przez nas informacje (śmiech). Staramy się komunikować z nimi na bieżąco, rzetelnie prowadzimy też nasz fanpage na Facebooku, jednak wiele osób chyba woli kontakt telefoniczny i osobisty. Ja też taki preferuję i bardzo lubię te rozmowy o tym jaka jest trasa, jakie ubrać buty, gdzie mogę zjeść coś dobrego w okolicy… To bardzo miłe chwile, ale czasem niestety po ludzku brakuje czasu.

Czyli zapraszamy wszystkich zawodników na stronę internetową do zakładki regulamin 🙂

Tak, tak oczywiście! A także do czytania ogłoszeń i komunikatów!

Przeszło Ci przez myśl, że bieg się tak rozwinie,  gdy na etapie koncepcyjnym, Twój mąż, jeden z pomysłodawców biegu, powiedział Ci: „Robimy to! Zorganizujemy Ultramaraton Podkarpacki starym, żółtym szlakiem dookoła Rzeszowa”?

Nie, absolutnie, na samym  początku nawet mi przez myśl nie przeszło, że to się wydarzy(śmiech). Jestem więc bardzo szczęśliwa i dumna, że nasze zawody się tak rozwinęły i utrzymały 4 lata z rzędu! Być może nie jest to jakaś wieloletnia historia, ale w dzisiejszym świecie, gdzie wszystko bardzo szybko może się  pojawić, tak samo szybko może zniknąć. A my za rok, mam nadzieję, będziemy mieli jubileusz.

Co roku dodawaliście nowe dystanse i wprowadzaliście pewne modyfikacje, w tym roku zawody bardzo przypominają te z 2016 r. Czy są jakieś nowości?

Faktycznie, zaczęliśmy od dwóch dystansów, potem były trzy, w zeszłym roku cztery. Podczas tej edycji pozostaliśmy w schemacie III UP, który bardzo się sprawdził dając możliwość wystartowania na dystansie 30km, w biegu towarzyszącym – Wisłok Trial. Skupiliśmy się też na jakości pakietu startowego, mamy piękne Buffy z Hiszpanii, bransoletki motywujące i wiele prezentów od naszych sponsorów.

Chcecie więc oprzeć się na tym co wypróbowane i sprawdzone.

Tak, jak najbardziej. Będzie też podobna ilość zawodników- 500. Niezwykle ważna jest dla nas jakość i bezpieczeństwo, a także klimat startu i finiszu.  Dlatego wiemy, że ta edycja jest warta zatrzymania się, utrwalenia pewnych aspektów i jak największego uatrakcyjnienia  biegu dla kibiców.

Organizacja IV UP jest na etapie, na którym zadania zostały przydzielone Twojemu  zespołowi, wolontariusze są już podzieleni na grupy zadaniowe i mają swoich liderów. Co teraz? Dobrze naoliwiona machina zadziała już samoistnie, z niewielką pomocą?

Mam takie przekonanie(śmiech). Mam fajny, sprawdzony w bojach zespół, każdy wie co ma robić, a mnie pozostaje przypominać o  pewnych kwestiach i myśleć, co można jeszcze zrobić dodatkowo. Choć na tym etapie, to już tak naprawdę na niewiele nowości wystarczy czasu.

Czy coś Cię szczególnie niepokoi? Co spędza Ci sen z powiek?

Co do zasady jestem zawsze optymistyczna. Jednak jeżeli chodzi o  ultramaraton, to mam zawsze bardzo dużo obaw, chyba największe dotyczą bezpieczeństwa zawodników. Najważniejsze, żeby się nikomu nic nie stało. Bardzo bym chciała, żeby też nie padało i była ładna pogoda. Zawsze myślę o naszych wolontariuszach,  bo zawodnicy są bardziej zaprawieni. Ale jak wolontariusz ma kilkanaście godzin być w terenie, w deszczu, to dla niego spore wyzwanie. To chyba tyle, myślę, że będzie dobrze!

Ile osób będzie w tym  roku pracowało podczas zawodów?

Myślę, że sumarycznie podobna liczba jak rok temu. Jest trochę rotacji. Zarówno zmienia się nasz zespół organizatorów, w tym momencie chyba 6 osób jest tych „najstarszych” stażem, jak i grono wolontariuszy. Co roku jest sporo nowych osób, szczególnie wolontariuszy, co bardzo mnie cieszy, bo co roku zastanawiam się, czy znowu uda nam się zachęcić do pomocy aż taką liczbę osób, jaką  potrzebujemy. Niektóre „starsze” roczniki wolontariatu są już w gronie ultramaratończyków.  Zaczęli startować, bo załapali biegowego bakcyla, widząc nasze zawody „od kuchni”.  A mówi się, że w dzisiejszych czasach już nic nikomu się nie chce. Ja natomiast jestem bardzo zbudowana, szczególnie po szkoleniu wolontariuszy, które odbyło się w rzeszowskim Kwadracie.

To cała armia ludzi!

Ilościowo jest nas 12 osób z zespole organizacyjnym, a wolontariusze w punktach żywieniowych, sędziowie  lotni, znakujący trasę, obsługa startu i mety, biuro zawodów, razem około 140 osób.

I wszyscy razem, w dzień zawodów tworzycie to niesamowite wydarzenie, które jest także wyjątkowe ze względu na to, że jest to jedyny bieg Ultra w Polsce, który ma swój start i metę na płycie Rynku Głównego miasta wojewódzkiego.

Tak, w ten sposób chcemy też zachęcić kibiców. Staramy się, żeby było rojno, gwarno i radośnie dla startujących.  Aby po odebraniu medalu wszyscy nie szli prosto do domu, tylko zostali z nami. Dla wszystkich szykujemy ciekawy program na scenie. Już od godziny 14 będą pokazy i koncerty, a o 13 wręczenie nagród dzieciakom wyróżnionym w organizowanym przez nas konkursie plastycznym dla uczniów klas III i IV Szkół Podstawowych.  Jestem bardzo ciekawa prac!

Jakie atrakcje czekają na kibiców ?

Przez cały dzień zapraszamy także na stoiska patronackie naszych Sponsorów. Jak zawsze będzie z nami Omega Pilzno -bardzo atrakcyjna dla dzieci , z gadżetami i niespodziankami, będzie też Ford z pięknym samochodem, do którego będzie można wsiąść i pomarzyć.  Pojawi się też duży namiot z posiłkiem regeneracyjnym dla zawodników i osób im towarzyszących, a także wolontariuszy przygotowany przez  Restaurację Maraton z Lubeni. Kibice będą mogli zobaczyć zawodników wbiegających na linię mety po tym ogromnym dystansie, prawdziwe emocje, łzy wzruszenia i okrzyki radości… Dalej zobaczymy, jeszcze trochę czasu do maja, może jakieś pomysły wpadną do  głowy (śmiech).

Zapraszamy wszystkich na rzeszowski Rynek do kibicowania podczas Ultramaratonu  Podkarpackiego 6 maja 2017r.

Rozmawiała Małgorzata Gałda

 

Reklama



Reklama



Małgorzata Gałda
Redaktor działu Turystyka i Sport - Domorosła kucharka, turystka, społecznik i wolontariusz. Za sprawą Taty –miłośniczka sportów wszelakich. Wakeborder - Amator, przez duże A. Bywa trenerką Jogi Śmiechu. Otwarty umysł. Niepokorny duch. Wieczne dziecko. Marzycielka.
http://www.poludniowapolska.pl

Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: