Jesteś tutaj
Home > Styl Życia & Art > Dziewczyna z fotografii. Natalia Siwiec

Dziewczyna z fotografii. Natalia Siwiec

Natalia Siwiec portal Poludniowa Polska

Kiedy w 2002 roku w konkursie organizowanym na Rewalu, zostając Miss Bałtyku zdobyła swój pierwszy tytuł „najpiękniejszej”, nikt jej nie znał. Nikt też nie przypuszczał, że ta sama dziewczyna zaledwie 10 lat później skupi na sobie oczy całego świata, a zagraniczne media nazwą ją „Polską Larissą Riquelme”. Dziś jej nazwisko jest jedną z najczęściej wyszukiwanych pozycji w polskim Internecie, a prowadzone przez nią profile na portalach społecznościowych cieszą się ogromną popularnością. Natalia Siwiec. Miss Euro 2012, równie piękna jak i kontrowersyjna dziewczyna ze słynnej fotografii.

Natalia, jak oceniasz siebie z perspektywy ostatnich 5 lat? Jesteś gwiazdą czy celebrytką?

Nie czuję się ani gwiazdą, ani celebrytką. Jestem osobą, która wykorzystała swoją szansę. Wpadłam do show-biznesu nagle, niespodziewanie i musiałam się w nim odnaleźć. Absolutnie nie uważam się za żadną z tych osób, które wymieniłaś – czuję się po prostu zwykłą Natalią Siwiec, która nadal próbuje odszukać się w tym wszystkim, co ją spotkało.

Czy to znaczy, że żyjesz z bycia Natalią Siwiec?

(Yymm)… na pewno to, że stałam się popularna na Euro 2012 pozwoliło mi spełniać marzenia. Dzięki temu zaczęłam dostawać ciekawe propozycje i wykorzystywać szanse np. zagrałam w teatrze, w dwóch filmach, zrobiłam dużo fajnych kampanii, których pewnie nie mogłabym zrobić będąc Natalią Siwiec przed Euro. Natalią Siwiec jestem od zawsze, ale dopiero po Euro zaczęłam dostawać ciekawsze propozycje.

To prawda, że nie czujesz się dobrze w obecnej roli ? Rzeczywiście nie jest to do końca Twoja historia?

Tak! To nie jest w 100% moja historia, ale też nie mogę powiedzieć, że czuję się w niej strasznie źle. Jestem taką osobą, która bardzo szybko dostosowuje się do nowych sytuacji, ale to nie jest do końca moja bajka, to fakt.

W takim razie jaka byłaby Twoja bajka? Taka idealna?

Pełna spokoju, który z czasem polubiłam, choć był taki okres kiedy za nim nie przepadałam. Na pewno show-biznes tego nie zapewnia, skradł mi spokój, do którego dążyłam – ale coś za coś.

Dosłownie, bo Twój mąż porzucił prowadzenie swojego biznesu i został Twoim managerem. Rozumiem, że rozwój Twojej kariery jest dla Was bardziej opłacalny?

Musieliśmy tak zrobić, bo jeżeli by tak się nie stało, to prawdopodobnie nasz związek by się rozpadł. Moje obowiązki kolidowałyby z jego zajęciami. Był taki czas kiedy się praktycznie nie widywaliśmy i to było ciężkie dla naszego związku. Dlatego zdecydowaliśmy się na pracę razem, aby moc spędzać więcej czasu we dwoje i wyszło nam to naprawdę na dobre. Mariusz się świetnie w tym odnajduje. Mnie już wcześniej wydawało się, że spełniałby się w roli managera, ale on się troszeczkę tego obawiał. Nigdy wcześniej się tym nie zajmował, natomiast wychodzi mu to bardzo dobrze. Z każdym dniem się uczy, myślę że dzisiaj jest już profesjonalistą w tym co robi.

 Jest wymagający? Krytykuje Cię?

Oczywiście, choć jest to krytyka za podejście do różnych spraw np. zbyt luźny stosunek do pracy, a on jest bardzo dokładny, ambitny i wymagający, ale większego krytyka dla mnie, niż ja sama nie ma. Oczywiście często wykorzystuję to, że jest moim mężem i łączy nas inna relacja, przez to też Mariusz pobłaża mi, bo wie jak działa na mnie wywieranie presji. Na pewno z kimś obcym byłoby mi dużo trudniej. Generalnie nie jest łatwo, ale znajdujemy ten kompromis i finalnie wychodzi to wszystko bardzo dobrze.

Macie w ogóle czas dla siebie, czy przy porannej kawie rozmawiacie wyłącznie o sprawach zawodowych?

Całe nasze życie jest w tym momencie podporządkowane pracy. Nie rozmawiamy jedynie wtedy, kiedy wyjeżdżamy na wakacje. Staramy się nie rozmawiać… chyba, że są jakieś sprawy konieczne do załatwienia na ten moment, natomiast ja staram się mieć wtedy jednak czas tylko dla nas.

Co z harmonią, którą po ubiegłych wakacjach miałaś wprowadzić do swojego życia. Wspominałaś o planach powiększenia rodziny, lato już dawno za nami?

No właśnie… to nie jest taka łatwa decyzja, cały czas o tym myślimy, ale… . Trochę się obawiam, jak bardzo to zmieni moje życie, trochę boję się odpowiedzialności. Człowiek im jest starszy tym trudniej podjąć mu taką decyzję – masz dużo większą świadomość i zdajesz sobie sprawę z większej ilości rzeczy. Czasami myślę, że szkoda, że nie zrobiliśmy sobie dziecka na samym początku, bo dziś by już miało 12 lat i tak naprawdę byłoby dochowane. Wtedy byliśmy młodzi i bardziej beztroscy, wiec mogło latać z nami po świecie „pod pachą” i nikt by się nie przejmował drobnostkami. Dziś już wszystko musi być zapewnione, idealne, im człowiek straszy tym bardziej świadomy i spięty.

Masz świadomość tego, że Twoja kariera opiera się głównie na atrakcyjności i urodzie, a ona przemija… nie boisz się tego, że kiedyś „zgaśnie”?

Nie boję się tego absolutnie, skupiam się na tym, co jest tu i teraz. Uroda przemija, wiele rzeczy przemija, nie tylko ona. Mam świadomość, że nic w życiu nie jest na zawsze… nawet osoby! Trzeba to zaakceptować i nie myśleć o tym. Żyję teraźniejszością, zdając sobie sprawę z tego, że każdy rok jest inny. Żyję tu i teraz, jak w piosence Paktofoniki „łapię chwile ulotne jak motyle” , żeby mieć co opowiadać wnukom – jeżeli takie będą (śmiech).

Myślisz o tym kim chciałabyś być za 10-20 lat? W jakiej roli się widzisz?

To jest dla mnie zbyt odległy czas, ja nigdy nie planuję czegoś tak odległego. Pracę ustawiam maksymalnie z półrocznym wyprzedzeniem dlatego, że lubię sama siebie zaskakiwać. Obowiązki oczywiście determinują pewne rzeczy, ale co będzie za 20 lat, nie wiem. Mogę mieć zupełnie co innego w głowie i to co teraz powiem będzie prawdopodobnie nieaktualne. Na pewno chciałabym mieć trochę spokoju i mieszkać zagranicą, w miejscu gdzie jest plaża i słońce. To na pewno dałoby mi dużo szczęścia, a reszta …nie wiem.

Wiesz o tym, że śledzi Cię mnóstwo nastolatek, młodych, dojrzewających dziewczyn. Czy uważasz, że możesz być dla nich wzorem, że mogą Cię naśladować?

Uważam, że nie należy nikogo naśladować. Oczywiście można się kimś inspirować, ale fascynacja tylko jedną osobą to przesada, jest niebezpieczna. Robi się to, co ta osoba, wygląda jak ona. Ja bym zachęcała wszystkie dziewczyny, aby odnalazły w sobie coś fajnego – swoje zalety i bardziej skupiły się na tym, co jest ich, a nie starały się upodobnić do kogoś, aby nie inspirowały się tylko jedną osobą.

A ty kim się inspirujesz?

Ja nie mam takiej osoby. Na pewno na moje wybory modowe wpływają magazyny, na pewno Internet – Instagram, blogi. Natomiast nie mam takiej osoby, która mnie inspiruje na tyle, że chciałabym wyglądać tak jak ona. Moim ideałem kobiety jest Angelina Jolie, ale absolutnie nigdy nie chciałam upodabniać się do niej, bo wiem, że to jest niemożliwe. Ja jestem Natalią Siwiec, wyglądam tak jak Natalia Siwiec i nigdy nie przeszło mi przez myśl, aby się tak ubierać, czy mieć taką fryzurę jak ona.

W takim razie czego Natalia Siwiec w sobie nie lubi?

Na pewno nie lubię mówić o tym, czego w sobie nie lubię.

Zdradź chociaż jedną rzecz, która Cię w sobie drażni.

O jej! Często się troszkę spóźniam, ale tego akurat nie chciałabym w sobie zmieniać, bo jak się nie spóźniam, to wtedy ja czekam na kogoś, a jak czekam to dostaję szału… a tak poza tym, to wiesz, nie lubię tego u siebie, że jestem takim lekkoduchem i to jest dość duży problem w życiu prywatnym i zawodowym, ale jakoś nie potrafię się tego wyzbyć. Poza tym często jestem zbyt skromna, ale to jest chyba taka domena Polaków. Nie umiemy mówić o sobie dobrze, negujemy komplementy, wiec chciałabym mieć w sobie więcej wiary w swoje możliwości, a tego mi czasem brakuje.

Co z zaletami? Co w sobie lubisz?

Na pewno to, że jestem dobrym człowiekiem, a to mi daje dużo siły. Mogą zdarzyć się różne historie, ludzie mogą mówić o mnie różne rzeczy, ale wiem jakim jestem człowiekiem. Wiem jakich rzeczy bym nigdy nie zrobiła drugiej osobie, czy chociażby zwierzętom. Znam swoje serce i to jest chyba moją największą wartością.

Jesteś bardzo aktywna w mediach społecznościowych, ale jakie jest Twoje prawdziwe życie, bo to jest tylko jego niewielki wycinek?

Media społecznościowe, Facebook czy Instagram, traktuję i uważam za pracę. Na swoim prywatnym profilu nie publikuję żadnych zdjęć. Oficjalny traktuję jak obowiązek, trzeba zrobić zdjęcie i wrzucić na Instagram, bo to po prostu generuje zainteresowanie i zarobki. To jest dopasowanie się do obecnych realiów.

Wiesz, że Internet nie zapomina. Nie boisz się tego, że w przyszłości Twoja rodzina może na tym ucierpieć?

Wszystkie rzeczy robię świadomie.

Rozumiem, że robisz to świadomie, ale nie boisz się, że może to mieć negatywy wpływ na wychowanie dzieci, które planujesz? Nie przejmujesz się tym?

Nie! Nigdy tak nie myślałam. Wychowanie, to jest rozmowa z drugim człowiekiem. Przecież znamy swoje życie, zdajemy sobie sprawę jak ono wygląda, wyglądało i to jest tylko kwestia tego, aby uprzedzić młodego człowieka jak jest. Nie robiłam nigdy takich rzeczy, których mogłabym się wstydzić, przez które dziecko musiałoby wyjechać z kraju, bo jest mu wstyd za mamę.

Bardziej mam na myśli fakt, że nie każda osoba publiczna wzbudza takie zainteresowanie i kontrowersje jak Ty.

Kiedy w moim życiu pojawi się dziecko, będę chciała je uchronić od wszystkiego złego, co przynosi show-biznes, ale ja też nie ponoszę odpowiedzialności za to, co ktoś napisze o mnie nieprawdziwego, a to, że nie walczyłam o prawdę, to tylko dlatego, że nie chciałam drążyć i ciągnąć tematu. Takich sytuacji może być mnóstwo.

Czy dalej spotykasz się z zarzutem, że tytuł Miss Euro 2012 to było ustawione działanie?

Oczywiście, że tak, ale nie przejmuję się tym. Znając prawdę, wiedząc jak jest, po prostu czuję się niesamowitą szczęściarą, że to właśnie na mnie trafił ten przypadek. Na to co inni mówią nie mam wpływu i nic na to nie poradzę.

Poznałaś chłopaków z kadry czy to jeszcze przed Tobą?

Tak, znam m.in. przez Mariusza (śmiech).

Rozmawiała: Sylwia Wojtowicz-Sander

Reklama



Sylwia Wojtowicz-Sander
Spontaniczna. Urodzona optymistka. Nie lubi utartych schematów i ustalonych reguł. Ceni wolność i indywidualność. Bardziej od wygodnej kanapy woli aktywny wypoczynek, najlepiej zimową porą w górskiej scenerii. Nawet w natłoku obowiązków znajdzie czas na małe espresso z przyjaciółką.
http://www.poludniowapolska.pl

Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: