Jesteś tutaj
Home > Sport i Turystyka > Człowiek z Zatoki Drewnianej

Człowiek z Zatoki Drewnianej

CZŁOWIEK Z ZATOKI DREWNIANEJ

Rozmowa z Marcinem Pudło- instruktorem ratownictwa górskiego, ochotnikiem GOPR, który w letnim sezonie turystycznym prowadzi Wake Park Solina oraz Tyrolkę Solina. Entuzjasta wycieczek skiturowych, biegów górskich oraz wspinaczki. Osoba niezwykle aktywna, a przy tym skromna, nietuzinkowa, patrząca z należytym dla ludzi gór- dystansem do otaczającej nas rzeczywistości.

M.G. Jak minęła pierwsza od lat, długa i mroźna zima na bieszczadzkich szlakach?

M.P. Ostatnie kilka zim, a raczej ich brak przyzwyczaił mnie do temperatur powyżej 0 stopni, z niekoniecznie piękną, słoneczną aurą. W tym roku pogoda sprawiła nam miłą niespodziankę. Śnieg spadł początkiem grudnia i leży do dzisiaj (mam na myśli Bieszczady). Piękna mroźna zima od kilku lat. Na szczęście nie poskutkowało to większą niż przeciętna, ilością akcji ratowniczych czy poszukiwawczych na bieszczadzkich szlakach, a wszyscy turyści powrócili z gór. Oczywiście nie obyło się bez pomocy ratowników GOPR i innych służb.

M.G. Czy pamiętasz jakieś szczególne w tym sezonie wydarzenia lub akcje?

M.P. Szczególnie w pamięci zapadła mi, ta w której pies Raby ze swoim przewodnikiem odnalazł 21- letniego mężczyznę z objawami hipotermii oraz lawina, która zeszła powyżej szlaku zielonego prowadzącego z Przełęczy Wyżniańskiej na Połoninę Caryńską. To okolica dosyć często uczęszczana przez narciarzy i tego typu „atrakcja” była tamtym miejscu dość niecodziennym zjawiskiem. Typowa deska śnieżna – jej szerokość wynosiła ponad 160, a długość 70 metrów. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

M.G. Jakie są główne zagrożenia czyhające na amatorów turystyki górskiej w naszym regionie?

M.P. W Bieszczadach jak i innych górach występują bardzo podobne zagrożenia. Najczęstsze to wiatr, mgła, burze z piorunami, ciemność i przymusowy biwak. Zimą dochodzą jeszcze nawisy, lawiny i płaty śniegu. Wiatr wiejący w górach z dość znaczną siłą, powoduje obniżenie sprawności fizycznej organizmu, skutkiem jego działania jest także utrata – wyższa niż normalnie – ciepła w organizmie ludzkim. Może też utrudniać oddychanie.

M.G. Jak się powinno się zachować?

M.P. Obowiązkowo należy wtedy osłonić usta, ręką, szalikiem, czy chustką ale nie odwracać się do wiatru plecami, gdyż spowoduje to jeszcze większe trudności w oddychaniu z czego niewielu turystów zdaje sobie sprawę. Pamiętajmy też o tym, że lawina, taka jak w tym roku na Caryńskiej, może zejść wszędzie, nikt nie może przewidzieć, że dany stok jest całkowicie bezpieczny.

M.G. Jakie są najczęstsze błędy popełniane przez turystów, skutkujące akcjami ratowniczymi, a których można by było uniknąć?

M.P. Zdecydowanie najczęstsze to: brak mapy terenu oraz fakt, że nikt nie wie gdzie wybrałeś się na wycieczkę. Wiele osób w trakcie treckingu zmienia plany, ale nikogo o tym nie informuje. Poważnymi konsekwencjami grozi brak przygotowania na załamanie pogody. Wielu turystów przed wyjściem nie sprawdza prognozy pogody i nie ma w pełni naładowanego telefonu komórkowego.

M.G. Jakie inne zachowania wymuszają pomoc GOPRu?

M.P Niebezpieczne jest też rozdzielanie się pojedynczych osób od zorganizowanej grupy. Długo mógłbym wymieniać inne, bezmyślne zachowania, które angażują dużą liczbę osób i środków, a którym spokojnie można by zapobiec.

M.G. Można śmiało powiedzieć, że Bieszczady przeżywają obecnie swój renesans i panuje na nie swoista „moda”, powiedz proszę jak Twoim zdaniem zmieniły się realia w przeciągu ostatnich 10lat?

M.P. Czy stały się modne? Trudno mi powiedzieć, moim zdaniem zawsze były atrakcyjne na swój sposób i miały swoich zwolenników.

M.G. Niewątpliwie jednak istotnie zmieniły się na przestrzeni dekady..

M.P. Zmieniły się oczekiwania turystów co do standardów świadczonych usług turystycznych. Kiedyś, w zupełności wystarczała wszystkim przysłowiowa „gleba” w schronisku i nadal ma ona swoich zwolenników. Dzisiaj bardzo wiele osób odwiedza Bieszczady razem z dziećmi z zamiarem aktywnego wypoczynku, dlatego siłą rzeczy oczekiwania są o wiele wyższe. Powstaje też coraz więcej szlaków rowerowych, ścieżek przyrodniczych, pensjonatów świadczących usługi hotelowe na bardzo wysokim poziomie, ale wciąż w rozsądnych cenach.

M.G. Prowadzisz Wake Park (park wodny z przeszkodami do uprawiania wakeboardingu) oraz Tyrolkę w Zatoce Drewnianej, nad Zalewem Solińskim. Wiele osób uważa to za sporty ekstremalne i obawia się spróbować, czy tak jest w rzeczywistości?

M.P. Od 7 lat prowadzę Tyrolkę w Zatoce Drewnianej. Czy jest to sport ekstremalny? Wszystko zależy od indywidualnego nastawienia, przełamania swoich leków i zahamowań. Jeździły już u nas dzieciaki, także te naprawdę małe, bo 3 latki, młodzież szkolna, dorośli oraz seniorzy. Zjazd odbywa się pomiędzy dwoma brzegami zatoki (tam i z powrotem). Łączna długość zajadu to 630 m, 18 m nad taflą jeziora. Bywa i tak, że jednak ktoś wycofuje się w ostatniej chwili i schodzi z podestu startowego, bo ciężko jest mu się przełamać i to też jest w porządku. Zdążają się i takie osoby, które muszą mieć trochę więcej czasu na podjęcie decyzji- wracają po kliku godzinach, czasami dniach i zjeżdżają.

M.G. A coraz bardziej popularny na Podkarpaciu wakeboard?

M.P. Z kolei wakeboarding jest jednym z najłatwiejszych sportów wodnych, dostępnym dla każdego. Wakeboarding to nic innego jak pływanie za wyciągiem na jednej desce (podobnej do snowbordu). Dzięki desce, możliwe jest tworzenie ciekawych ewolucji zarówno na samej wodzie jak i podczas skoków, czy pływania po specjalnych wodnych przeszkodach. Samo pływanie jest znacznie prostsze i łatwiejsze do opanowania. Niestety wiele osób początkujących stara się wisieć na linie orczyka i stawia jej duży opór ( podciągać do siebie). Przez to nie mogą później zawrócić i bardzo się męczą.

M.G. Gdzie tkwi tajemnica opanowania tej umiejętności?

M.P. Najważniejsza jest prawidłowa pozycja na desce. Czyli lekko ugięte nogi, biodra wypchnięte do przodu, proste plecy i ręce wyprostowane w łokciach. Taka pozycja pozwala bez problemów skręcać deską i co najważniejsze nie męczyć się, to już wystarczy, aby odczuwać ogromną frajdę!

M.G.. Jak wygląda życie codziennie w Zatoce Drewnianej w sezonie?

M.P. Zatoka budzi się do życia na weekend majowy, ale tak na prawdę tętni życiem w okresie wakacji. Pracujemy codziennie cały lipiec i sierpień od godziny 10 do 19, oferując unikalne atrakcje dla turystów. Oprócz zjazdu tyrolką oraz parku do wakeboardu, mamy też wypożyczalnię rowerków wodnych i kajaków. Nie oznacza to jednak, że po sezonie zapadamy w sen zimowy. Przez cały rok trzeba „doglądać”, pielęgnować to miejsce, jest sporo rzeczy do zrobienia, aby się ciągle rozwijać i odpowiednio przygotować do pracy w sezonie letnim.

M.G. W którą stronę Twoim zdaniem powinna pójść promocja i rozwój naszego regionu, a w szczególności Bieszczad?

M.P. Przede wszystkim powinniśmy podnosić świadomość ekologiczną naszej społeczności lokalnej i turystów. Z przykrością stwierdzam, że nadal niemiłosiernie śmiecimy i nie szanujemy walorów środowiska naturalnego. Brakuje też podstawowej infrastruktury turystycznej tj., darmowe parkingi, czy przenośne toalety, dostępne dla turystów odwiedzających Solinę i okolicę. Nie wspominając nawet o koszach na śmieci. Powinniśmy też zmodernizować zaniedbane, piesze szlaki wokół Zalewu Solińskiego. Aby cos promować trzeba zacząć od podstaw- to powinno być standardem.

M.G. Co Cię najbardziej irytuje w zachowaniu współczesnego turysty?

M.P. Notorycznie widzę jak osoby wypoczywające nad zalewem znoszą na brzeg pełne siatki z zakupami na „grilla”- a potem to wszystko zostawiają. Podobnie wędkarze zostawiają po sobie puszki po kukurydzy, czy pudełka po zanętach. Wstyd też mówić o rodzicach pozostawiających zużyte pampersy, poupychane pod kamieniami.

M.G. Jesteś tatą dwójki dzieci, nauczycielem WF, jak z Twojego położenia postrzegasz dzisiejszą młodzież?

M.P. Trudno jednoznacznie opisać jaka jest młodzież. To tak jak ze wszystkimi ludźmi- spotyka się zarówno wartościowych osobników, jak i totalnych ignorantów. Wydaje mi się, że współczesnej młodzieży brakuje zapału do robienia rzeczy naprawdę ważnych i wartościowych. Obserwując rówieśników własnych dzieci oraz uczniów w szkole uważam, że większość z nich nie potrafi odnaleźć w sobie czegoś, co pozwoliłoby im myśleć o sobie samym, jako kimś wartościowym. Szukają łatwego sposobu na „przetrwanie” lekcji. Są także wśród nich tacy, którzy maja ambicje, i dzięki niej udaje im się osiągnąć wyznaczone cele, maja swoje zainteresowania, uprawiają sport, prezentują z sukcesami swoje umiejętności na zawodach sportowych.

M.G. Co Twoim zdaniem zasługuje na szczególną uwagę w Bieszczadach i gdzie chciałbyś zaprosić odwiedzających?

M.P. Oczywiście Zatoka Drewniana w Solinie! (śmiech). Bezapelacyjnie Wetlina, zwłaszcza „Schronisko pod Wysoką Połoniną”, bardzo klimatyczne miejsce noclegowe, prowadzone przez rodzinę Ostrowskich. Polecam, także Siedlisko Moczarne (przyjmą Cię z otwartymi ramionami nawet z psem).

M.G. Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Gałda

kontakt: enola@poludniowapolska.pl

Reklama



Małgorzata Gałda
Redaktor działu Turystyka i Sport - Domorosła kucharka, turystka, społecznik i wolontariusz. Za sprawą Taty –miłośniczka sportów wszelakich. Wakeborder - Amator, przez duże A. Bywa trenerką Jogi Śmiechu. Otwarty umysł. Niepokorny duch. Wieczne dziecko. Marzycielka.
http://www.poludniowapolska.pl

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Top
%d bloggers like this: