Jesteś tutaj
Home > Co? Gdzie? Kiedy? > „Pyza na Polskich dróżkach” – spektakl dla dzieci, Zamojski Dom Kultury.

„Pyza na Polskich dróżkach” – spektakl dla dzieci, Zamojski Dom Kultury.

Pyza na polskich drogach ZDK

Pyza na polskich dróżkach

Pokaz spektaklu odbywa się w ramach programu TEATR POLSKA realizowanego przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

30 października 2016 godz. 14.00, 16.00

dla dzieci od 0 do lat 3 i ich opiekunów

czas trwania: 45minut, bez przerwy

bilet: 7 zł

Uwaga! Miejsca na spektakl nie są numerowane. Wszyscy widzowie siedzą na scenie,
na podłodze, razem z aktorami. Przed wejściem na spektakl wszyscy widzowie zdejmują buty.

Twórcy:
scenariusz i reżyseria: Daniel Arbaczewski
opracowanie muzyczne i przygotowanie wokalne: Bożena Chrobak
scenografia: Dariusz Panas
ruch sceniczny: Urszula Pietrzak
asystent reżysera i inspicjent: Wioletta Tomica

Występują:
Wioletta Tomica
Urszula Pietrzak / Gabriela Jaskuła
Bogusław Byrski
Daniel Arbaczewski

„Pyza na polskich dróżkach” to autorski spektakl Daniela Arbaczewskiego, będący daleką, plastyczno-muzyczną wariacją na temat znanego wszystkim poematu Hanny Januszewskiej. Z utworu Januszewskiej został w przedstawieniu tak naprawdę tylko wizerunek Pyzy, a i to nie ten nakreślony przez Adama Kiliana, ale nowy, stworzony przez scenografa i grafika Dariusza Panasa.

Nasza Pyza jest okrąglutka i ruchliwa i dopiero uczy się stawiać pierwsze kroki. Najpierw nieporadnie, co i rusz nabijając sobie guza, ale kroczek po kroczku idzie jej coraz sprawniej. Chce wszystkiego dotknąć, spróbować, wszystko poznać.

Pcha się do przodu, wychyla nos z rodzinnego domu, i wędruje, wędruje przez podwórko, przez łąkę, przez las, przez pastwisko, nad strumień i dalej gdzie małe nóżki poniosą…

A wszystko wkoło, tak jak Pyza, rodzi się, rośnie, rusza się, biega, skacze, unosi do góry czy znika pod wodą. Jedne stworzenia stoją na jednej nodze, inne poruszają się na dwóch, czterech…ale są i takie, którym brakuje i tej jednej nogi.

„Pyza” to pierwsza propozycja Teatru Andersena dla tych naj-naj-najmłodszych. Tytułowa Pyza zabierze dzieciaki na ścieżki, gdzie sama stawia pierwsze kroki i gdzie nasi „tyci-widzowie” mają szansę spotkać bogaty podwórkowy zwierzyniec. Każde spotkanie ze zwierzakiem to jednocześnie spotkanie z ludową piosenką i z polskim folklorem. Wszystko w formie zabawy teatralnej, teatru interaktywnego, w którym nasi naj-naj-młodsi widzowie i ich rodzice, siedzący wraz z aktorami na scenie mogą wpływać (dosłownie!!!) na przebieg i tempo spektaklu. To, czy uda się nam pogłaskać wszystkie spotkane przez Pyzę zwierzaki zależy od Was!

Zabawa dźwiękiem, kształtem, kolorem…

Ten spektakl jest pod wieloma względami unikatowy, niezwykły, nowatorski. Wziąć z „Pyzy na polskich dróżkach” Hanny Januszewskiej zamysł i tytuł, przetworzyć to w materiał oparty na polskim folklorze to sztuka nie lada… Z tego wszystkiego stworzyć spektakl dla najtrudniejszej na świecie widowni – czyli Psztynucli Nulków w wieku 0- 6 lat – to dopiero wyczyn arcygalaktyczny! Ale od początku…

W lubelskiej „Pyzie na polskich dróżkach” wedle Hanny Januszewskiej, w reżyserii Daniela Arbaczewskiego, prawie w ogóle nie ma słów – zasadniczo nie one są tu najistotniejsze. Naczelne pytanie kierowane do dzieciaków (i tych trochę starszych, którzy siłą rzeczy pilnują tego drobiazgu!) brzmi „Co to?” – odpowiedzi udzielają albo widzowie, albo podpowiada ją czwórka aktorów. Satysfakcja obopólna gwarantowana: maleńtasy uczą się nowych wyrazów, pojęć, wierszyków w zabawnej i przystępnej formie, dorośli zaś podziwiają arcytrudną sztukę czarowania słowem, kolorem, formą. Uwierzcie mi: doprowadzić do tego, żeby dzieci oniemiały na około 60 minut i z maksymalnym skupieniem śledziły to, co dzieje się na scenie, jest mistrzostwem teatralnym. To widz najtrudniejszy i najbardziej wymagający: nie sposób go okpić, omamić, najlżejszy dysonans wychwyci w kilka sekund! Nie uwierzy, zniechęcony nie wróci potem już do teatru… W wypadku Daniela Arbaczewskiego śmiało winniśmy mówić o zbiorowej hipnozie małoletnich – za pełną ich zgodą i frajdą! Dorośli mają nie mniejszą…

Nie bez kozery patronat nad tym przedsięwzięciem objął Państwowy Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze” – integralne znaczenie tutaj mają ludowe wierszyki, przyśpiewki, kołysanki, wyliczanki. Nie jestem w stanie wypowiedzieć ni napisać, jak bardzo jestem wdzięczna za to, że wrócono do tego, odkurzono, dano szanse i drugie życie tym tekstom. Wiem, że Internet, tablety, smartphone, wujek Google i sieć wszędobylska… Jednak naprawdę konia z rzędem temu, kto wskaże mi dzisiaj przedszkolanki uczące dzieci wyliczanek, rodziców czytających im legendy i podania, uczących gier typu „Kółko graniaste” lub „Żaba klucha – hop do brzucha!”. Daniel Arbaczewski wykonał Herkulesową pracę i włożył (tak jak cała reszta: Urszula Pietrzak, Wioletta Tomica oraz Bogusław Byrski) całego siebie z sercem na dodatek…!

Do tego jeszcze bajecznie kolorowa scenografia i kostiumy projektu Dariusza Panasa i dynamiczny (miejscami rozbrajający nawet dorosłych) ruch sceniczny, który do tego scenicznego widowiska wymyśliła i opracowała Urszula Pietrzak. Jednym słowem: jak się ma pomysł i chce się włożyć serce w spektakl dla tak wybrednej publiki, to się to zrobi. Pod warunkiem, że pamięta się, jak to było samemu być brzdącem i się to „ swoje wewnętrzne dziecko” w sobie pielęgnuje… Wtedy tworzy się takie cudeńka jak lubelska „Pyza na polskich dróżkach” wedle Hanny Januszewskiej w Teatrze im. Hansa Christiana Andersena.

Anna Rzepa Wertmann teatr dla was kwiecień 2014

Reklama



Podobne artykuły

Top
%d bloggers like this: